Dlaczego Czesi mają w dupie konwenanse i kręcą dobre filmy? Czeskie kino w romantycznym wydaniu

Dlaczego Czesi mają w dupie konwenanse i kręcą dobre filmy? Czeskie kino w romantycznym wydaniu

Czeskie kino otworzyło mi oczy na polską nieudolność. Niby jesteśmy dobrzy w patetyczne filmy historyczne, ale za grosz nie umiemy robić komedii romantycznych. Jesteśmy zapatrzeni w Amerykę i gdybyśmy mogli, odwzorowalibyśmy od nich niemal wszystko. Począwszy od programów rozrywkowych typu talent show, kończąc na komediach romantycznych. Cała popkultura z zachodu, dzień dobry globalizacjo.

Gdybyśmy mieli tylko fundusze na blokbastery typu Avengers, na pewno byśmy je skopiowali kropa w kropę. W zasadzie dobrze robimy, gdy nie możemy, Polska uciśniona to najlepsza Polska, jaka nam się trafia. Gdy niemożliwością jest stworzenie polskiego filmu Sci-Fi, Allegro tworzy wraz z Tomaszem Bagińskim fantastyczne krótkie metraże o polskich legendach. Smoki nie są z tektury, czary i mrok nie są z Ameryki, istne cudo. Czyli, że potrafimy. Nie wspominając już nawet o Sekmisji. Do dziś zastanawiam się jak to możliwe, że Juliusz Machulski w takich czasach nagrał tak niesamowity film, jeśli chodzi o scenerie i wykonanie. Może ktoś wie i wyjaśni mi to zjawisko?

Przyznam się, że do dziś nawet mi to nie przeszkadzało. Nikt nie wymaga od komedii romantycznych przecież jakiś wielkich fanfarów, ale to, co robią Czesi w filmie „Wszystko albo nic” to istna paranoja. Paranoja według przeciętnego Polaka. „Wszystko albo nic” to czeska produkcja, która zachwyciła mnie swoją niesztampowością. No bo kto by myślał, że w filmach w ogóle można palić papierosy. Przecież to nie po bożemu. Dajcie spokój, tak propagować palenie papierosów? No w filmie historycznym owszem, ale tak w komedii romantycznej? Nie ma mowy! Dopiszcie do tego całą gamę przekleństw, rozmowy o seksie i parę gejów. Na dodatek do jednego z nich główne bohaterki zwracają się per PEDZIO i totalnie nikt tam się nie obraża. Śmiechom i chichom nie ma końca. Heloł? Czy ktoś już wezwał komisję od etyki?

Żeby nie było tak łatwo, w filmie także nabijają się z „wegechuji” i to jest totalnie pokręcone. Ostatnio oglądałam polską komedię z Anną Dereszowską w roli głównej, która robiła ciasto z buraka, a na pocieszenie dała swojej porzuconej przyjaciółce sok z jarmużu i selera. Czy to nie jest trochę pretensjonalne? Ja wiem, że kino musi iść z duchem czasu, a już na pewno komedie romantyczne, ale bez przesady. Nie jesteśmy przecież idiotami. Na pocieszenie Bridget Jones jadła pudło lodów i siedziała rozczochrana w czerwonej antyseksownej piżamie, a nie piła koktajl z jarmużu. Dokąd to zmierza? Serio ktoś je jarmuż na pocieszenie?

Nie mam nic do jarmużu, ale powinniśmy pokazywać w filmach prawdę

Czesi kręcą filmy, jakby w ogóle nie zwracali uwagi na otaczającą ich rzeczywistość. Mają w dupie poprawność. Może to nie jest jakaś wysokich lotów produkcja, ale umówmy się, człowiek się na niej na zmianę ŚMIEJE i PŁACZE! Kumacie to? Kto z Was ostatni raz płakał na komedii romantycznej w wykonaniu Polaków (mówimy o kinie współczesnym)? Nie chcę być wredna, kocham polskie kino, nawet kiedyś pisałam o tym wpis na blogu, ale ostatnio jakby ta miłość lekko osłabła. Jest we mnie jakaś złość, że nie mamy w sobie takiej buńczuczności jak Czesi. Robimy kino poprawne, a to jest za mało.

Jest taki cykl reportaży na filmwebie, w którym ludzie kina wypowiadają się na temat swojego gustu. Kiedyś Sebastian Fabijański wypowiedział bardzo ładne zdanie, z którym się mocno utożsamiam. Stwierdził, że Polacy nie opowiadają ciekawych fabuł, które by były zwyczajnie wymyślone. Historię polską opowiadamy fantastycznie, ale wciąż nikt nie wymyśla ciekawych scenariuszy, tak jak robią to np. Anglicy. Jeśli coś robimy, to zaraz się okazuje, że w zasadzie jest to zapożyczone. No dobra, Smarzowski jest genialny, ale to jednak wciąż jest malutko.

Czesi udowadniają, że można pieprzyć wszystkie kanony i robić to, co się chce. Nie musi być sterylnie. Smarzowski to wie i Czesi to wiedzą. Czas chyba wyciągnąć kija? Czy nie? Jeżeli nie lubicie komedii romantycznych, to polecam jeszcze jeden film, który wyrywa z butów – Czeski sen. Jeśli się skusicie i obejrzycie to arcydzieło, to koniecznie dajcie znać, czy się ze mną zgadzacie. Bandiczki to są niezłe świry i coś czuję, że mogłabym się tam przeprowadzić. Gdybym była facetem, zapuściłabym wąsa i nosiła sweter z krecikiem. Życie byłoby od razu ciekawsze i nie wiałoby taką poprawną nudą. Film także szczerze polecam. Naprawdę śmiałam się i płakałam na zmianę, nie przeszkadzał mi nawet polski dubbing ani piosenki Ewy Farny, a to już naprawdę sukces! Chciałabym, żeby Polacy także kręcili właśnie takie komedie romantyczne.

Gdyby jednak Polacy nie chcieli nic zmienić, pozostaje mi czeskie kino, więc można spać spokojnie.

Adolf Hitler, austriacki akwarelista – krótka bajka o frustracjach i sławie.

Adolf Hitler, austriacki akwarelista – krótka bajka o frustracjach i sławie.

Adolf Hitler urodził się w pięknym kraju-Austrii. Kraj ten słynie z kompozycji Mozarta, sznycli, kawiarni i cudnych lodowisk. Tak pięknych, jak w najlepszych świątecznych filmach. Nic dziwnego, że Adolf postanowił zostać malarzem. Nie od dziś wiadomo, że miejsce naszego pochodzenia ma duże znaczenie, jeśli chodzi o kształtowanie się naszej osobowości.

Hitler załamany kolejną porażką odmowy dostania się na ASP posłuchał sugestii swoje najlepszej przyjaciółki Ewy i postanowił założyć bloga, wszak sława to coś, o czym Adolfek Hitlerek marzył od małego. Hitler miał przyjaciela, który kochał się w popkulturze jak mało kto. Joseph Goebbels w blogosferze czuł się jak ryba w wodzie. Znał wszystkie zasady SEO, umiał Photoshop, trafiał doskonale w tytuły i zawsze dostawał się na wszystkie konferencje blogerskie, gdzie oczywiście przemawiał. Zatem Hitler doskonale wiedział do kogo się udać, w celu rozpoczęcia kariery blogerskiej. Goebbels, ujrzawszy w drzwiach Hitlera w towarzystwie Ewy, uśmiechnął się od ucha do ucha. Wiedział od zawsze, że Hitler w swojej frustracji musi osiągnąć jakiś sukces. Ludzie tak wkurwieni zawsze dostają to, czego chcą.

Przyjaciele usiedli do komputera i popijając herbatę, dyskutowali nad nazwą bloga. Rozmów nie było końca. Niby ma być o sztuce, ale Hitler ma wiele do powiedzenia także w kwestii polityki kraju, w którym żyje, a więc są już 2 tematy, które interesują Adolfka Hitlerka. Druga Rzesza – zaproponowała Ewa. Rzesza brzmi tak dostojnie, a dwa, bo dwa tematy. Hitler wstał i żwawo gestykulując rękami, przemawiał. Długo przemawiał. Naprawdę. Powiedział, że pisanie to za mało, że on chce trafić do całego świata. Interesuje go Europa, Afryka, Azja, Ameryka i nawet Antarktyda, o ile mają tam komputery. On chce prowadzić video-bloga! Chcę być sławny, za wszelką cenę – powiedział Adolfek. Goebbels rzucił z uśmiechem – 3 RZESZA! DOSKONAŁA NAZWA! TRZECIA RZESZA ADOLFA HITLERA. Cała trójka zamieniła herbatę na szampana i z podnieceniem układali wygląd bloga. Trochę białego, bo modne. Czarny, bo czarny pasuje do wszystkiego i czerwony, bo to kolor królewski.

Adolf dorzucił kilka słów o sobie, o tym, że kocha malować widokówki, że jest patriotą i uwielbia organizować duże imprezy. Wrzucił pierwszy wpis, tłumacząc, skąd wziął się jego pomysł, że ASP jest skorumpowane, że wszędzie liczą się znajomości i że on tego tak nie zostawi. Zostanie artystą, będzie sławny. Dumnie wrzucił pierwsze selfi na instagrama, Goebbels dorzucił hasztagi, a Ewa została jego pierwszą obserwatorką.

3 Rzesza Adolfa Hitlera

Adolf zyskał sławę błyskawicznie. Choć miał wielu fanów, którzy z entuzjazmem obrzucali artystów z ASP błotem, to trafiali mu się także trolle, którzy z pogardą pisali na jego FP, że to świrus i powinien się liczyć. Tych brodatych to on nienawidził. Mawiał, że bogate dzieci to złodzieje i trzeba ich usunąć. Raz na zawsze.Blokował wszystkich. Pragnął, aby jego blog był czysty od brodaczy. Nikt wcześniej go tak nie wkurzał. Nawet Ci z ASP nie byli tak wkurzający, jak Ci bogacze. Wiedział jednak, że wojny w internecie nie da się wygrać. Trolle będą istnieć zawsze, w każdej możliwej formie.

Oddał się blogowaniu bez reszty. Ewa nie mogła w spokoju wypić kawy, zanim Adolfek nie zrobił 30 zdjęć na instagrama. Zmartwiona tłumaczyła mu, że powinien znaleźć sobie nową pasję. On jednak nie chciał tego słuchać. Na horyzoncie właśnie pojawił się nowy bloger-Stalin. Stalin był z Rosji. Wiemy wszyscy, jak sławni na YouTube są Rosjanie. To mistrzowie głupich filmików, a każdy w internecie kocha głupie filmiki.Stalin bez skrupułów pokonywał wszystkich swoich rywali. Nikomu nie ufał, z nikim w blogosferze się nie przyjaźnił. Nikt też nie lubił Stalina, jednak każdy czytał, dzięki czemu jego statystyki były szokujące. Zawsze numer jeden. Stalingrad wygrywał w każdym rankingu. Ten paradoks był niewytłumaczalny.

Stało się coś, co zszokowało wielu ludzi.

Hitler zniknął z blogosfery. Jego adres nie wyświetlał już nic. 3 Rzesza przestała istnieć. Plotka głosi, że Adolfek oddał się życiu rodzinnemu, po narodzinach trojaczków. Za nic w świecie, nie chciał być blogerem paretingowym, a nie miał już czasu na politykę i sztukę.Od czasu do czasu krążą plotki, że Hiter ma wrócić, że jest w trakcie pisania swojej drugiej książki. Jednak nie wiadomo, czy to tylko plotki, czy może jednak prawda.

Adolf Hitler

Blog kulturowy o zabarwieniu politycznym

Youtuber

Lubi: malować, dyskutować o polityce, drogie garnitury

Instagram: Adolf_Hitlr Official

Ulubiony film: Szeregowiec Ryan

Ulubiony zespół: Rammstein

Hasztagi:

#mojkrajtakipiekny #popkultura #paint #blondie #stalindogazu #blogger #heavymetal #wąs #niejestemdrwalemnienoszebrody #sztuka #lubieczolgi #tanki #architektura #simplythebest

źródło zdjęć: www.9gag.com

Księżniczki Disneya jako blogerki w social mediach

Księżniczki Disneya jako blogerki w social mediach

Wyobrażaliście sobie kiedyś, jakby wyglądało życie księżniczek Disneya, gdyby istniały w naszych czasach? Gdyby miały możliwość korzystać z twitterów, fejsbóków i instagramów? Co by było, gdyby nasze ukochane postaci z bajek wpadły na pomysł blogowania, to jakie kategorie by wybrały? Jak postrzegana byłaby dziś wojownicza Mulan lub nieco pokręcona Syrenka Arielka? Jak poradziłyby sobie w social mediach? W przypływie kreatywnej nocy wpadłam na genialny pomysł i postanowiłam osadzić nasze Księżniczki Disneya w blogosferze. Jak mi poszło? Sprawdźmy. Zanim przejdziemy do rzeczy, chciałabym zaznaczyć, że nie udało mi się znaleźć żadnej bohaterki, która miałaby coś wspólnego z gotowaniem, więc nie mam bloga kulinarnego. Jeśli ktoś ma wiedzę na ten temat bajki, w której pojawie się kucharzenie, to niech pisze w komentarzach. Zostało przecież kilka księżniczek do wykorzystania. Ok, koniec ogłoszeń –zapraszam do czytania.

Kopciuszek

blogerka modowa

Cecha charakterystyczna: angielskie wyjścia

Lubi: wymyślać stylizacje, szperać po zalando, przeglądać pinteresta

Ulubiona marka: Prada

Ulubiony program TV: Project Runway

Ulubiony film: Diabeł ubiera się u Prady

Inspiracje: MACADEMIAN GIRL, Cara Delevingne

Hasztagi:

#party #partytime #fashion #boots #newme #zadzieramkieceilece

#ogólniedyskotekichłopakitakietakietakie #angielskiewyjscie #cotobyłzabalet

#gdziemojebuty #weekend #dress #zahajsmattkibaluj #newstyling

#fashionweek

Mulan

Blog o zabarwieniu feministycznym

Cecha charakterystyczna: androgyniczna uroda

Lubi: poćwiczyć karate, pograć w gry na playstation, chińską kuchnię

Ulubieni artyści: David Bowie, Tilda Swinton

Ulubiona książka: Igrzyska Śmierci

Ulubiony film: Kill Bill

Inspiracje: Joanna d’Arc, Lisbeth Salander

Hasztagi:

#urodaandrogyniczna #women’sstrength #women’stime

#nomakeup #nodress #wspodniachczywsukience

#noszespodniewzwiazku #warandlove #ciosykaratecwiczylemzbratem

#quentintarantino #kobietanaprezydenta #korwindogazu

Pocahontas

Blog ekologiczny

Cecha charakterystyczna: wciskanie swojemu facetowi organicznych kiełków bambusa

Lubi: adoptować zwierzęta na WWFie, szyć eko torby, komponować domowe kompostowniki

Wspiera: Drzewko za makulaturę, Godzina dla Ziemii, Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej

Ulubiona książka: “Życie zero waste”

Ulubiony film: Home – S.O.S. Ziemia!

Inspiracje: Moby, Sting, Anthony Kiedis

Hasztagi:

#Greenpace #wwf #adoptujpszczołe #ratujrysiazdorocinskim

#ekoziele #tymaszmniezaglupiadzikuske #travelandliving #ekolife #vege

#vegan #vegetables #animalsmyfriend #zostanwegena30dni #minimalism

#forest #freetree #puszczabiałowieska #wierzęwbiałowieżę

Syrenka Arielka

Blog podróżnczy

Cecha charakterystyczna: Nieumijętność usiedzenia na dupie tzw. Wścikudup

Lubi: nurkowanie, kłótnie z ojcem, podróże autostopem

Ulubiony podróżnik: Władysław Grodecki

Ulubiony program TV: Kobieta na krańcu świata

Ulubiony film: Baraka

Inspiracje: Tony Halik, Martyna Wojciechowska, Arkady Fiedler

Hasztagi:

#autostop #cejrowskibosoprzeswiat #jakpodrozowacza30zł

#ktoredynawylotowke #zart #ktoprzekimawrumini #where #wherenow #travel

#addventure #instatravel #rudawpodrozy #gdzienajlepszapizzawewloszech

#bigtravel

Śpiąca Królewna

Blog motywacyjny – coaching zawodowy

Cecha charakterystyczna: Robi przepiękne zdjęcia na instagrama

Lubi: być w centrum uwagi, opowiadac starodawne dzieje, medytować

Hasło szkolenia: Jak pokonałam lenistwo i wyszłam z łóżka dzięki miłości

Ulubiony film: Marzyciel

Ulubiona książka: Hygge. The Danish Art of Happiness

Inspiracje: Beata Pawlikowska, Regina Brett,

Hasztagi:

#hygge #jestempozytywna #love #loveandhappiness # free

#happyday #newlife #nosleep #strong #instasmile #instagood #best

#codzienniewalcze #jestemfajterka #niespiebotrzymamkredens

#przespacroksiedemlat #obudznawiosne #nowydomnowaty

Piękna i bestia – Bella

Blog książkowy

Cecha charaterystyczna: Zniżki w księgarniach dla największych wyjadaczy

Lubi: facetów z brodą, twarde okładki, małe filiżanki na herbate

Ulubione autorki: Lucy Maud Montgomery, Jane Austen, J.K. Rowling

Ulubiona książka: Duma i uprzedzenie

Ulubiona postać z książki: Hermiona Granger

Inspiracje: Katarzyna Bonda, Sławomir Mrożek

Hasztagi:

#nadrwala #animalplanet #bookstagram #books #instabook

#czytaniejestsexy #lubiefacetowzbroda #zapuscwasa #longhair #stuff

#niespieboczytam #brodaprzedipo #prawdziwifaceci

#nierozwaznairomantyczna #rose #magic

źródło zdjęć: google/grafika

Co zabrać na festiwal?

Co zabrać na festiwal?

Mamy lato, a sezon festiwalowy trwa. Dla starych wyjadaczy pakowanie się to nic trudnego, ale jeśli jesteście nowicjuszami w tej dziedzinie, to na pewno pojawiają się w Waszej głowie pytania, co zabrać na festiwal? Co jest mi niezbędne, a co stanowić będzie niepotrzebny bagaż? Tu z pomocą przychodzę Wam ja i jako weteranka letnich festiwali, przygotowałam dla Was listę rzeczy, które koniecznie musicie zabrać ze sobą.

Dodatkowo stworzyłam dla Was jeszcze bardziej szczegółową listę w postaci PDF-u (lista znajduje się na końcu wpisu). Znajdziecie w niej spis rzeczy niezbędnych, ale także gadżetów, które mogą Wam ułatwić życie na festiwalu, ale niekoniecznie musicie je zabrać ze sobą. Taką listę możecie sobie wydrukować i w dzień wyjazdu-z pomocą tej listy-sprawdzać czy wszystko spakowaliście. Nikt nie chce pojechać bez śpiwora czy szczoteczki do zębów. O ile śpiworem ktoś może poratować, to już szczoteczką do zębów stanowczo nie.

1. Wygodne buty

Wieczny dylemat wszystkich kobiet. Modnie czy wygodnie? Z doświadczenia wiem, że nowe najpiękniejsze trampeczki mogą zepsuć nam cały festiwal. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort przemieszczania się po ogromnym terenie festiwalu z obtartymi stopami, dodajmy do tego jeszcze koncerty pod sceną i zepsuty humor murowany. Lepiej zabrać ze sobą sprawdzone, wygodne obuwie, za którym nie będziecie płakać, kiedy się zniszczy. Białe tenisówki też odradzam, no, chyba że ktoś marzy, aby po powrocie do domu były szaro-bure.

2. Namiot, karimata, śpiwór + folia malarska

Niektórzy twierdzą, że i bez tego da się przeżyć, ale ja wolę nie sprawdzać. Swoje prywatne miejsce odpoczynku to jednak za duży komfort, by z niego rezygnować. Wszystkie graty bezpieczne, a my mamy swoje prowizoryczne łoże do dyspozycji 24 h na dobę. W nocy temperatura spada, więc niezbędny nam będzie śpiworek oraz karimata, która zniweluje chłód dopadający nas w środku nocy. Na koniec jeden z moich osobistych festiwalowych patentów- folia malarska. Pada deszcz? Nie macie tropiku? Boicie się, że namiot przemoknie i cały wasz dobytek zostanie zalany? Nie ma mowy. Wystarczy przed ulewą umiejętnie okryć namiot folią malarską i po problemie. Wszystko suche i bezpieczne. Pamiętajcie, by po burzy koniecznie ją zdjąć, żebyście się nie zagotowali od środka. Folię malarską bez problemu dostaniecie w każdym sklepie ogrodniczym czy budowlanym, a koszt to jakieś 3 zł. Niewielka cena za spokój w czasie ulewy, prawda?

3. Peleryna przeciwdeszczowa, okulary przeciwsłoneczne i kapelusz

Nie musicie oczywiście nosić wszystkiego jednocześnie. Jednak wszystkie te elementy mogą Wam ułatwić życie na festiwalu. Nikt nie lubi być przemoczony, okulary chronią oczy, a kapelusz Wasz organizm przed udarem. Kapelusz oczywiście możecie sobie zastąpić bandaną, arafatką lub innym stylowym dodatkiem, może to być nawet kwiecisty turban. Wybór należy do Was.

4. Kosmetyki w wersji mini

Minimalizacja bagażu to podstawa, więc każdy sposób, by zmniejszyć swój festiwalowy pakunek, bardzo cieszy. Kobieca kosmetyczka potrafi zająć bardzo wiele miejsca w plecaku, jednak wcale nie musi tak być. Nie musicie oczywiście rezygnować z higieny, wystarczy udać się do drogerii typu Rossman, natomiast wybierajcie kosmetyki w wersji mini. Mini pasta do zębów, mini żel pod prysznic czy mini szampon, to wszystko jest łatwo dostępne i zdecydowanie zmniejszy Wasz bagaż.

5. Nerka lub mały plecak

Podczas festiwalu liczy się wygoda i bezpieczeństwo. Czasem zdarza się, że wychodząc rano z namiotu, wracamy tam dopiero w nocy. Nie należy więc zostawiać w namiocie portfela z pieniędzmi i dokumentami, takie rzeczy warto mieć zawsze przy sobie. Najlepiej do tego sprawdzi się przepasana na biodrach nerka lub stylowy plecaczek, w którym możemy trzymać nasz dobytek. W plecaku zmieścimy także leki, jeśli jakieś przyjmujemy, wodę czy rozpiskę koncertową. Wygodnie i bezpiecznie.

6. Chusteczki nawilżane i żel antybakteryjny

Możecie ratować się tymi środkami na całym terenie festiwalowym, jeśli nie macie akurat dostępu do wody, a czujecie się niezbyt komfortowo. W każdej chwili możecie się odświeżyć i przemyć sobie ręce czy buzię. Nie zajmie to zbyt wiele miejsca w Waszym podręcznym bagażu, a na pewno sprawi, że znacznie lepiej przeżyjcie festiwal. Chusteczki nawilżane mogą Wam także posłużyć do ochłodzenia się w czasie największych upałów.

7. Rozpiska koncertowa

Dobrym pomysłem jest wydrukować ją sobie lub stworzyć samodzielnie. Osobiście lubię opracować sobie taką listę sama, zaznaczając koncerty, których nie mogę ominąć, a które mi są całkiem obojętne. Dzięki takiej rozpisce zawsze możecie sobie sprawdzić kiedy grają Wasze gwiazdy lub kto akurat występuje na danej scenie.Jeśli jesteście zainteresowani szczegółową listą, zapraszam Was do jej pobrania i wydrukowania. Znajdziecie tam zarówno rzeczy, które są niezbędne w czasie trwania festiwalu / bez których ciężko się obyć na festiwalu i funkcjonalne gadżety, które ułatwią Wam życie

źródło zdjęć: woodstockfestival.plpinterest.com

Dlaczego ludzie słuchający rock’a są lepszymi ludźmi?

Dlaczego ludzie słuchający rock’a są lepszymi ludźmi?

Twierdzenie, że ludzie ze środowiska rockowego to patologia i degeneracja odeszły już do lamusa. Jednak nadal zdarzają się oporni, którzy nie wierzą, że w rzeczywistości to są najfajniejsi ludzie na świecie. Mówię szczerze, nie ma lepszych. Ci ludzie pod warstwą tatuaży, skórzanych kurtek, długich włosów i jeszcze dłuższych bród, są najcieplejszymi ludźmi, jakich znam.
Dlaczego?

1. Wrażliwość

Wrażliwość muzyczna przekłada się na wrażliwość odbioru świata. Z nikim tak jak z ludźmi słuchającymi rocka nie pogadacie o kulturze. Zarówno jeżeli chodzi o interpretację filmów Davida Lyncha, czy słuchanie wielorybów na Antarktydzie, które pod lodem brzmią jak Pink Floyd. Ludzie rocka to mistrzowie w odbiorze sztuki. Mogą dywagować godzinami nad najpiękniejszymi solówkami w historii muzyki i w niczym to nie przeszkadza, by po chwili dziarsko krzyknąć “Slayer kurwa!”. Ze względu na wyrazisty indywidualizm tego środowiska, Ci ludzie zawsze przytulą Cię ramieniem i zaproszą do swoich kręgów, bez względu na to, jak wyglądasz, czy jesz mięso i czy jak statystyczny młody Polak wyrwany ze snu krzyczysz deadline. Nie ważna jest cała pozorna otoczka tego świata, ważne, żebyś miał serducho na swoim miejscu i był w porządku, a Ci ludzie nigdy Cię nie odtrącą.

2. W rodzinie jest siła

Wiecie, jak zazwyczaj ludziom kojarzą się rockersi, którzy jeżdżą na koncerty i festiwale? Rozpusta, zdrady, morze alkoholu, brak higieny i w ogóle syf. Jak jest w rzeczywistości? Większość przyjeżdża na wybrane koncerty swoich ulubionych wykonawców, których płyty kolekcjonowali od dziecka, część  jeszcze  na kasetach, a w portfelach noszą zdjęcia swoich pociech. Zamiast gadać o polityce, chwalą się swoimi żonami, które albo są z nimi, albo z jakiegoś powodu nie mogły przyjechać. Niby panuje powiedzenie, że drzewa do lasu się nie bierze, jednak rockersi biorą sobie za żony najfajniejsze laski na świecie i wcale nie jeżdżą w poszukiwaniu nowych doznań. Może to dlatego, że w prawdziwym męskim świecie zdrada to nie powód do dumy, a młodzieńcze czasy są już za nimi.

Sama kiedyś żyłam w przekonaniu, że gwiazdy rocka to najwięksi zdrajcy i babiarze w historii, jednak zostało mi to udowodnione, że te rockowe ballady o miłości na zawsze, nie biorą się znikąd. Nikt tak pięknie nie opowiada o swojej rodzinie, jak fan muzyki rockowej.

rock

3. Rockersi to dobrzy towarzysze podróży.

Fani rocka mają w dupie to czy w Waszym planie podróży jest 5-gwiazdkowy hotel, ważne jest tylko to, żeby było gdzie się przespać i umyć. Nieważne czy to podróż motocyklem, samochodem bądź autostopem, grunt to przygoda. Mogą to być dzikie Bieszczady, zachód słońca nad morzem, jezioro na Mazurach, a nawet opuszczone ruiny zamku, ważne, żeby było ciekawie, nie trzeba się silić na wyszukane rozrywki, wcale nie musi być trendy i modnie. W zupełności wystarczy ognisko i dobre towarzystwo.

4. Muzyka nie tylko z głośnika

Pamiętacie te czasy, gdy lata temu na ogniskach naprawdę było ognisko i gitara? Ja do dziś pamiętam wszystkie tytuły piosenek, które moi koledzy grali i choć playlista powtarzała się co wieczór, a teksty każdy zdążył poznać na pamięć 1000 razy, to każdy bawił się świetnie i nikt się nie nudził. Dziś nie jest to tak mocno praktykowane, ponieważ w tym pędzącym świecie łatwiej wpaść na imprezę z muzyką w telefonie, niż z gitarą w futerale. Pocieszające jest to, że fani rocka nadal praktykują muzykę na żywo. Jeśli wrócimy do punktu 3. i zrozumiemy, że rockersi to najlepsi towarzysze podróży, to dodajmy do tego jeszcze gitarę przy ognisku i niebo pełne gwiazd- kompletna bajka. Czy jest coś lepszego niż dzika natura i rockowe ballady przy blasku ognia? Nie sądzę.

5. Inteligentne bestie

Ja wiem, że niektórym się wydaje, że rockowa muzyka to tylko szatan, gwoździe i darcie mordy, ale prawda jest inna. Rockowa muzyka jest tak zróżnicowanym gatunkiem, jak długa jest odległość stąd do kosmosu, więc grzechem jest uważać, iż nie ma w tym nic skomplikowanego. Wszystkie te gitary, linie basowe, perkusje i inne trąbki to poważny majstersztyk. Ktoś to wsłuchuje się w te cuda na co dzień lub je gra, musi mieć równo pod kopułą. Rockersi to pasjonaci z krwi i kości, jeśli jakieś hobby ich pochłonie, są najlepsi w swoim fachu, czy jest to znajomość historii polski, budowa samochodów z lat 80. , automatyka, budowa szaf sterowniczych lub rzemiosło artystyczne .Bez różnicy, nic prócz perfekcji ich nie interesuje. Cóż, ktoś, kto na co dzień słucha tak dobrej muzyki, nie może być przeciętny.

źródło zdjęć: unsplash.com

Porozmawiajmy o kobietach

Porozmawiajmy o kobietach

Porozmawiajmy dziś o kobietach. Jakiś czas temu rozprawiałam na temat niezbyt zdrowego podejścia kobiet do męskich pasji. Choć ukierunkowałam tamten tekst w stronę mężczyzn, wspólnie stwierdziliśmy w komentarzach, że jest to wpis, który dotyczy obu stron w związkach. Nie ma tylko złych kobiet, tak jak nie ma tylko poszkodowanych mężczyzn, To pewne. Jednak dziś znowu chciałabym z Wami porozmawiać o pewnych zachowaniach kobiet. Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat, ponieważ ostatnio pisaliście dużo fajnych i mądrych rzeczy. Może pomożecie mi zrozumieć kilka zjawisk, których nie do końca rozumiem.

porozmawiajmy-o-facetach

zobacz wpis

Ja sama mam niewiele koleżanek, ponieważ męskie środowisko przypadło mi do gustu już we wczesnej młodości. Jakoś tak się zawsze składa, że najbardziej trzymam sztamę z facetami. Być może kwestia zainteresowań, a może tego, że trochę boję się kobiet. Pomimo tego, że wiele z nich cenię, podziwiam i darze wielką sympatią, to nie do końca im ufam. Pomimo mojego dystansu, który pewnie ma jakieś podłoże psychologiczne, uwielbiam, gdy kobieta jest kobieca. Czyli taka, która maluje usta na czerwono i nie uważa, że emanowanie kobiecością (kobiecością, a niegołym cyckiem) to słabość. Nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety wmawiają sobie i nam, że uroda, czyli atut, to jakiś grzech i powinnyśmy się go wyzbyć za wszelką cenę. Najlepiej tak by gołym okiem można było oglądać, jak neurony świecą i biegają po naszym mózgu. Nie uważam, by inteligencja nie mogła iść w parze z kobiecością. To jakiś absurd jest na to wiele przykładów, gdyby ktoś potrzebował potwierdzenia. Nie rozumiem, dlaczego popadamy ze skrajności w skrajność.

Nie lubię zazdrosnych kobiet, co to nienawidzą innych stworzeń posiadających cycki. Gdy czasem po jakiś zajęciach chodziłam z moimi koleżankami na przysłowiowe ciastko i kawę, nie mogłam się nadziwić ile hejtu i nienawiści jest w kobietach. Rozumiem, że można sobie rozmawiać czy ktoś ubrał odpowiednią kurtkę do swojego wieku i czy ten blond pasuje, ale żeby kogoś od razu nazywać dziwką, nie znając nawet tej osoby? Niech mi to ktoś wytłumaczy. Zresztą stąd chyba ta moja skłonność do męskiego towarzystwa. Zadziwiające jest także że te same dziewczyny potem mówią do siebie kochanie, lajkują swoje instagramy, dają sobie lajki i serduszka, a pod nosem komentują, że nienawidzą suki. Skąd taka agresja? Skąd się bierze taka potrzeba doszukiwania się w drugiej kobiecie jakiś wad? Często bezpodstawnie. Tylko dlatego, że jest ładna i miła? Aż strach na takie spotkanie nie przyjść, wiadomo z góry, że staniemy się wtedy obiektem drwin.

Dlaczego, gdy niektóre z nas sugerują, że kobiety powinny zachowywać się jak damy, inne odpowiadają, że to jest jakaś ujma na honorze, ograniczanie i sugestia, by być tylko ładną cizią? Skąd we współczesnym świecie bierze się przekonanie, że bycie damą to bycie tępą strzałą? Tzw. słabszą płcią. Nie do końca rozumiem. Uważam, że nie wszystkie kobiety muszą się malować, robić sobie hybrydy i całe życie nosić szpilki, ale to nie jest przecież definicja damy. Dama to kobieta, która może iść przez życie także w trampkach, byleby nie zachowywała się jak wyciągnięta z buszu małpa, co to pluje, idąc chodnikiem, manifestując swoją niezależność. Mam trochę problem z dziewczynami, które słychać z drugiego końca ulicy, jak rzucają soczystym mięsem w postaci przekleństw przeróżnych. Przeklinać każdy może, nie generalizujmy, że to jakaś domena mężczyzn, sama sobie lubię przekląć, ale po cichu raczej, nie tak, żeby mnie babcia starsza na ulicy zabijała pogardliwym wzrokiem. Do tego często brwi wpierdolki niczym czarne gąsienice i guma do żucia, co to wygląda, jakby ją ta piękność z rok żuła i z przyzwyczajenia mieliła tą żuchwą od stuleci.

Nie rozumiem takiej agresji w kobietach i nigdy nie będę w stanie jej zaakceptować. Uważam, że można być fajną kobiecą laską nawet w bluzie z niedbałym kucykiem na środku głowy i w okularach kujonkach. Można być damą w spodniach z dziurami na kolanach i sportowych butach. Diabeł tkwi w szczegółach. Tym szczegółem jest klasa. Największym prezentem, jakim my kobiety możemy dla siebie zrobić, jest posiadanie klasy i taktu. Nie musimy krzyczeć, że kobiecość nam uwłacza, że jesteśmy przecież takie silne i wyzwolone. Jeśli wykorzystamy nasze atuty, a do tego będziemy osiągać zamierzone cele w dziedzinie życia, którą sobie wybrałyśmy, udowodnimy, że nie jesteśmy tylko rozwrzeszczanymi babsztylami, a super babkami o niezwykłej mocy. Nie ważne czy jest to moc wychowywania dzieci, czy siła bizneswoman.

Kora Jackowska – „kobiety, które inspirują"

zobacz wpis

Czasem zdarza mi się spotykać takie super babki. Wtedy moje zdanie o kobietach ulega poprawie. Widzę, że tworzą się wspaniałe środowiska, w których kobiety bardzo mocno i szczerze się wspierają. Zdaję sobie sprawę, że i tam zapewne wkrada się zwyczajna ludzka zazdrość, ale ogólna siła którą sobie dają nawzajem, jest niesamowicie inspirująca. Te kobiety nie wydrapują sobie oczu, tylko sprawiają, że łatwiej jest im spełniać swoje marzenia. To właśnie takie kobiety udowadniają, że mamy ogromną moc w świecie, a nie te, które domagają się traktowania na równi z mężczyznami. Walić to. My jesteśmy wspaniałe i zawsze powinnyśmy znać swoją wartość. Nie tylko wtedy, gdy jakiś facet powie to na głos. Nie podkładajcie sobie kłód pod nogi nawzajem, nie bójcie się tego, że jesteście kobietami. Inspirujmy się nawzajem. Nie oznacza to, że mamy wszystkie sztucznie się poklepywać po ramieniu, ale jeśli ktoś nam nie odpowiada, to po prostu idźmy dalej, nie musimy nikogo obdarowywać sztuczną sympatią. Nie dajmy się zwariować tej kobiecej zazdrości. Nie angażujmy się w tę spiralę nienawiści. Moim zdaniem to bezsensowny zabieg. Powinnyśmy razem współpracować, by osiągnąć te wszystkie cele, o które walczymy od bardzo dawna.

Osobiście też zastanawiam się, jak to jest z tym w blogosferze. Większość osób, z którymi mam styczność to kobiety. Niektóre naprawdę szalenie szanuję i cenię to, w jaki sposób tworzą swoje miejsca, ta lekkość, z którą przekazują swoją treść, jest naprawdę inspirująca. Bardzo jestem dumna z tych dziewczyn. Ja z blogosferą jestem dość krótko związana, nie nabawiłam się jeszcze fałszywych przyjaciółek. Chyba! Może więc Wy opowiecie mi o kobietach w blogosferze? Nie ukrywam, że czekam na Wasze opinie z szaloną ciekawością! Może uda mi się także zdobyć jakaś męską opinię na ten temat!? Byłoby super.

źródło zdjęć: unsplash.com

Instagram

  • Takie prezenty to ja lubi Sam wstp robi wraenie instabookhellip
  • winter bookstagram bookphotography instabook bookstagram damypolskiegoimperium polskiekobiety polishwoman lady polandhellip
  • Niezy sztos vangogh paint popkultura art sztuka popart pozalowanawandapopkultura blogerkahellip
  • Czy mi sie wydaje czy Tom tutaj nie wyglda nahellip
  • Kto chce doczy do grupy o kulturze? Halo!? Dyskusje dohellip
  • art abstrakcja kultura sztuka blogerka polishbloger
  • kultura sztuka art sztukanowoczesna
  • Kocham tego dzieciaka littleprince malyksiaze bookstagram bookphotography books instabook popkulturahellip

Facebook